Siquijor – like a fish in water ;)

Comments 7 Standard
p3010882

This time I will tell you about scuba-diving in the Phillipines, but not only😉 I don’t have a PADI certificate yet, But I hope to make it soon🙂 This is my dream! But before we start diving I want to tell you about some other things, different than that about which I wrote in my previous posts from Siquijor: Siquijor fish eating my hands, Siquijor – motorbiking in witch island. Driving around the island we also saw a beautiful mangrove forest and the butterfly farm. The butterflies were beautiful, but the most beautiful were black and red caterpillars.

Cześć, tym razem będzie przede wszystkim o nurkowaniu na Siquijor🙂 Nie mam jeszcze uprawnień Padi, ale może niedługo uda mi się zrobić🙂 Takie mam marzenie! Ale zanim opowiem o nurkowaniu, to chcę Wam pokazać, że oprócz rzeczy, o których pisałem w poprzednich postach o Siquijor: Siquijor fish eating my hands, Siquijor – motorbiking in witch island. Można tam zobaczyć jeszcze piękny las mangrowcowy i farmę motyli. Motyle były słodkie, ale dla mnie najfajniejsze były wielkie czarno-czerwone gąsiennice. Ale one wyglądają, no nie?

Of course, like everywhere in the Phillipines, on Siquijor you can see cock-fights, too. We saw them in one of the villages when we stopped to eat something. We looked around and saw a huge crowd of people on the hill. They were shouting, making funny moves with their hands and so on. We didn’t know what was the matter. Maybe a festival? When we got there i couldn’t see anything because it was so crowded. One of the men took me with him and we went in front. I was a little bit afraid that it will be bloody… Luckily, when one of the cocks was stronger and started to win, they stopped the fight. So they were not hurt. Ufff…

Oczywiście na Siquijor, tak jak wszędzie na Filipinach, również można trafić na walki kogutów. Nam udało się zobaczyć takie walki na wsi, jak zatrzymaliśmy się skuterkami, żeby coś zjeść. Stanęliśmy i okazało się, że na wzgórzu jest masa tubylców, którzy krzyczą, machają rękami i coś sobie pokazują. Myśleliśmy, że to może jakaś uroczystość. Jak doszedłem, to trudno było mi cokolwiek zobaczyć, bo taki był tłum. Ale Pan, który tam stał, zabrał mnie ze sobą i przeszliśmy do przodu. Bałem się trochę, że będzie to krwawe. Na szczęście walka była przerywana, jak tylko któryś z kogutów zaczął zwyciężać i był silniejszy. Dzięki temu nic im się nie stało. Ufff…

And now the best… diving! In Siquijor we were in a place where there were diving courses. I took a “Discover Scuba” course. First I had to put on a special suit because the water was cold and it makes you warm. Of course there was a mask, bottle, fins, boots, jacket (you have all the diving things there), air indicator (you can see there how much air you have), weight belt (you can be under water because you have it), octo (you are breathing with it). And there are so many other things like knife or a computer but those are this basic ones.

A na koniec najlepsze… nurkowanie! Na Siquijorze znaleźliśmy miejsce, gdzie były kursy nurkowe. Ja zrobiłem kurs „Discover Scuba”. Najpierw musiałem założyć specjalny skafander nurkowy, bo woda jest chłodna, a on utrzymuje ciepło. Oczywiście była też maska, butla, płetwy, buty, „jacket” (kamizelka, dzięki której nurkujesz i do której przymocowany jest cały sprzęt nurkowy), wskaźnik powietrza (na którym sprawdzasz, ile masz powietrza w butli), pas z ciężarkami (dzięki któremu zanurzasz się pod wodę), regulator (automat do oddychania) i octo (zapasowy aparat). Jest też wiele różnych akcesoriów, takich jak nóż czy komputer, ale te są najważniejsze.

diving-equipment

[Zdjęcie źródło/ picture source: www.aasac.btck.co.uk]

First, we had some theory and later we got into a small swimming pool and my divemaster Mitchell showed me there how to swim with all of this things (it was not so hard🙂🙂 ). He showed me how to pull out water from my mask which was really useful. I saw how to go up  and down or throw your regulator away and then get it again to your mouth. And the most important – I learnt the signs which divers use to communicate in water.

Najpierw mieliśmy trochę teorii, a potem zajęcia w basenie. Mój „divemaster” Mitchel (instruktor) pokazywał mi, jak pływać w tym wszystkim (to wcale nie było takie trudne🙂🙂 ). Uczył mnie, jak oczyszczać maskę z wody, co było bardzo przydatne. Nauczyłem się, jak podnosić się i obniżać w wodzie oraz jak odrzucać regulator, a następnie podnosić go z powrotem do ust. I najważniejsze – nauczyłem się znaków, jakimi porozumiewają się nurkowie pod wodą!

It was great, but then we went to the …………sea!!! It was awesome!!! First I was scared of the depth, but later I got used to it. I have one very funny story. I was diving at one meter. After a few minutes I though that maybe we can go deeper because we are on… I looked at air indicator thinking that we are on one meter and I saw… 12 meters!!!! Wow! Deep under the water there was a  beautiful coral reef. When there is a coral reef, there are also beautiful animals. I saw many animals like lionfish (you can read about them in my post Derawan Magic Ocean) but I also saw a fish snake!!!!! At first I didn’t know that they are dangerous. That’s why first time when I saw a snake I went deeper to look at it. But next time, when I understood that they are dangerous, I started going up when I saw it. Do you know that when such a snake bites you you will die? They were so beautiful. Black with white stripes, looked like a zebra. I love diving!!!! My uncle was also diving. He is a professional diver and he was even diving at night. Because most of the water animals go out at night I would like to go diving at night, too. I am going to take the same course as my uncle.

Było super, ale później popłynęliśmy… w morze!!! To dopiero było niesamowite!!! Na początku bałem się trochę głębokości, ale później się przyzwyczaiłem. Mam też taką śmieszną historię. Płynęliśmy sobie na głębokości jednego metra. Po kilku minutach pomyślałem sobie, że moglibyśmy zejść trochę niżej. Spojrzałem na wskaźnik głębokości i okazało się, że jesteśmy na 12 metrach!!! Wow, w ogóle tego nie zauważyłem, że zeszliśmy tak głęboko. Pod wodą była przepiękna rafa koralowa. A jak jest rafa, to są też zwierzęta. Widzieliśmy mnóstwo ryb, na przykład skrzydlicę (o której możecie przeczytać w moim poście Derawan Magic Ocean), ale najbardziej niesamowite było to, że widziałem prawdziwego węża morskiego! Z początku nie wiedziałem, że one są niebezpieczne. Dlatego obniżyłem się, żeby zobaczyć go z bliska. Dopiero kiedy instruktor powiedział mi, że one są bardzo groźne i znowu go zobaczyłem przy kolejnym nurkowaniu, wtedy szybko się odsunąłem ;) Od ukąszenia takiego węża można nawet umrzeć!!! Na szczęście one zwykle nie atakują ludzi, bo podobno nie mogą aż tak szeroko otworzyć pyska, żeby ugryźć człowieka. Węże lądowe to potrafią, a te nie. Ale są za to przepiękne – mają biało czarne pasy i wyglądają zupełnie jak zebra. Uwielbiam nurkować!!! Mój wujek też tam nurkował. On jest profesjonalnym nurkiem i nurkował nawet w nocy. Bardzo wiele ciekawych zwierząt podwodnych właśnie wtedy wychodzi! Dlatego chciałbym kiedyś też zanurkować w nocy. Mam nadzieję, że pewnego dnia zrobię taki kurs, jaki ma mój wujek😉

Look what I found in the water!!! I took them out only for a moment to show my parents because they were alive😉 Our guide was surprised that we wanted to put them back in water but I was stubborn😉

A takie cuda można było znaleźć pod wodą!!! Wyciągnąłem je tylko na chwilę, żeby pokazać rodzicom, bo były zamieszkałe😉 Przewodnik się nawet dziwił, że chcemy je odłożyć z powrotem do wody, ale się uparliśmy🙂

In my next post I will tell you about my trip to Sumatra or maybe about Bohol. So see you. Bye!

A w następnym poście napiszę o mojej wyprawie na Sumatrę albo o wyspie Bohol😉 Dozo!

Siquijor fish eating my hands…

Comments 8 Standard
img_8598

Hi! Today I wanna continue writing about my trip to Siquijor, in the Phillippines. Next morning we stood up and we started planning our day. I had an idea to go to waterfalls because we read that they are beautiful. We saw also that we can go there by the way where there is the oldest and the strangest tree in Siquijour. We started driving.

Cześć! Dzisiaj chcę wam opowiedzieć o dalszej części podróży po wyspie Siquijor, na Filipinach. Następnego ranka wstaliśmy i zaczęliśmy planować nasz dzień. Wpadłem na pomysł, żebyśmy pojechali do wodospadów, bo wcześniej czytaliśmy, że są naprawdę piękne. Sprawdziliśmy, że możemy tam  pojechać drogą, przy której jest najstarsze i najdziwniejsze drzewo na Siquijorze. Ruszyliśmy w drogę.

 

After a few kilometers we arrived at our first stop, close to a village Campalanas. It was a very very old Banjan tree. My mum started taking photos. Suddenly, I saw a guy which was selling coconuts. I love them! Yummy🙂 He cut of the top of a coconut and he gave it to us than we can drank it. He also made a funny trick. When we gave empty coconut to him (after we drank it) he cut it with a machette into two parts. Then he also cut-off a little piece from the bottom of it. It was a  spoon!!!!! This way we could it coconut pulp with this spoon. It was awesome!

Po kilku kilometrach dotarliśmy do pierwszego postoju, blisko wioski Campalanas. To było bardzo, bardzo stare drzewo Banjan. Muńka zaczęła robić zdjęcia. Nagle, zobaczyłem faceta, który sprzedawał kokosy. Uwielbiam je! Pychota🙂 Odcinał czubek kokosa tak, żeby można go było wypić. Robił też taki śmieszny trick. Kiedy oddawaliśmy mu puste kokosy po wypiciu, przecinał je maczetą na dwie części. Potem odcinał też mały kawałek ze spodu i robił z niego taką jakby łyżeczkę!!! W ten sposób mogliśmy wyjeść pulpę ze środka. To było super!

We saw some people sitting in water next to the tree. I went there and saw that this is a natural “fish-spa”. It looked like that: some people were siting in a  small spring and there were many small fishes which were eating your dead skin!!! It was the best! I really loved it. My skin was peeling off because of sun and all the fishes were in these places. The worst was when a big fish was coming – I felt like it was eating me😉

We spent some time at the fish spa but we had to go to the waterfalls, so we started driving again.

Zobaczyliśmy ludzi siedzących w wodzie koło tego wielkiego drzewa. Podszedłem i zauważyłem, że to naturalne „fish-spa”. Wyglądało to tak: ludzie siedzieli sobie przy małym źródełku, a w wodzie pływały maleńkie rybki, które objadały martwy naskórek!!! To było ekstra. Uwielbiam fish-spa. To naprawdę fajne uczucie, chociaż chwilami strasznie łaskocze😉 Mnie akurat schodziła skóra z rąk od słońca i wszystkie rybki zebrały się dokładnie w tych miejscach, gdzie ona odstawała. Najgorzej jak podpływała duża ryba, bo wtedy miałem wrażenie jakby coś mnie zjadało😉

Posiedzieliśmy tam trochę, ale mieliśmy jechać do wodospadów, więc niedługo ruszyliśmy w dalszą drogę.

When I thought about these waterfalls I imagined that there will be only small waterfall and that’s it. It was better! There were three waterfalls which had about 5-6 meters! I jumped from this waterfalls. There were also two vines. Do you know why I am telling you about them? Because I was making “Tarzan”🙂 . I caught up the wine and I started swinging on it. I swung one time and I jumped into the water. I really loved it. It was so slippery on this waterfall. Once I was running to jump from there and I fell into the water!!!!!  I was so scared then! The locals told us that there is another waterfall near. Of course, I had to see it🙂 It was great, too, but too high to jump. Even the locals had a problem with jumping from the top because you could hit the rocks. That’s why I was bomb-jumping from a lower place. Do you like bomb-jumping?

Kiedy myślałem o tych wodospadach, wyobrażałem sobie, że to będzie tylko taki mały wodospadzik i tyle. Było o wiele lepiej! Były tam trzy wodospady, które miały po 5-6 metrów! Skakałem z nich i to było super. Były tam też takie pnącza. Wiecie, dlaczego wam o tym mówię? Bo tam robiłem „Tarzana”😉  Łapałem się za lianę i bujałem na niej, a potem skakałem do wody. Było fantastycznie. Ale nad wodospadami było też bardzo ślisko. Raz biegłem, żeby skoczyć, po czym poślizgnąłem się i wpadłem do wody. Nieźle się wtedy wystraszyłem! Miejscowi powiedzieli nam, że niedaleko jest też kolejny wodospad. Oczywiście musiałem go zobaczyć. Okazało się, że jest równie genialny, ale tam już nie udało mi się skakać z samej góry. Nawet tubylcy mieli z tym kłopot, bo trzeba było odbić się bardzo mocno i daleko, żeby się nie porozbijać o skały. Dlatego tam skakałem z niższej skałki na bombę! Lubicie tak skakać? 

After some time we had to go and I wasn’t happy about it. Few minutes later we went to a small village Cantabon. There were children playing and some coconuts drying on the road. Next we saw a big sign “Cantabon Cave” and a small building behind it. We got in there and I asked:

– Is there a cave somewhere here?

– After an hour we will be open. This is the cave. – answered a man.

– OK, we will come back after an hour – and we went away.

When we walked in the village we found a shaman. She gave us many herbs which help when you are ill. Do you remember how I told you that Siquijor is an island of witches and ghosts? We asked the shaman about the ghosts and she said: “yes, of course, it’s true, they are here”😉 We were talking so much time with her that we didn’t know that we talked for an hour.

Po jakimś czasie musieliśmy jechać, chociaż wcale nie miałem ochoty zostawić tych wodospadów. Parę minut później dojechaliśmy do wioski Cantabon. Dzieci bawiły się na ulicy, a z boku były suszące się kokosy. Nagle zobaczyliśmy wielki napis „Jaskinia Cantabon” i jakiś mały budynek za nim. Weszliśmy do środka i zapytałem:

– Czy tu jest jakaś jaskinia?

– Tak, tu jest jaskinia. Otwieramy za godzinę. – odpowiedział mężczyzna.

– Dobrze, to wrócimy za godzinę. – odpowiedzieliśmy i poszliśmy przejść się po wiosce.

W wiosce spotkaliśmy szamankę, która dała nam różne zioła. Mówiła, że pomagają, jak się jest chorym. Pamiętacie, jak mówiłem wam, że Siquijor to wyspa czarownic i duchów? Zapytaliśmy szamankę o duchy, a ona odpowiedziała: „oczywiście, że to prawda, są tu duchy”😉 Gadaliśmy z nią tak długo, że nawet nie zauważyliśmy, jak minęła godzina.

A few minutes later we went to the cave. The cave was awesome! We were walking there for about three hours in mud and water up to our knees. In the end we even had to swim, it was really great. There were so many stalactites and stalagmites. The guides told us not to touch them, but one time I caught the stalactite because I slipped and I would almost break my leg. It was so dangerous. Once I fell into the hole in the cave but I didn’t have time to catch the stalactite. I thought that I will never stood up. Can you imagine? There were so many funny figures and rock formations. I found a thing that looked like a shower. I even drank water from it😉 It was great.

Kilka minut później weszliśmy do jaskini. Jaskinia była niesamowita! Szliśmy tam przez około 3 godziny w błocie i wodzie do kolan. Pod koniec musieliśmy nawet płynąć, ekstra nie?! Było tam mnóstwo stalaktytów i stalagmitów. Przewodnik mówił, że nie wolno ich dotykać, ale raz musiałem się przytrzymać jednego z nich, bo się poślizgnąłem i prawie bym złamał nogę. Było naprawdę niebezpiecznie. Innym razem wpadłem w dziurę w jaskini i już myślałem, że z niej nie wyjdę😉 Wyobrażasz sobie?  W jaskini można też było znaleźć mnóstwo pięknych figur i formacji skalnych. Znalazłem nawet taką, która wyglądała jak prysznic. Piłem z niej wodę😉 Uwielbiam jaskinie!

In my next post I will tell you about what is my greatest fun – diving!!! So see you. Bye😉

A w następnym poście napiszę o tym, co dla mnie było najbardziej odjazdowe – nauce nurkowania!!! Dozo😉

Whale shark – a shark or a whale?

Comments 3 Standard
P3021808

Hi! In this post I wanna take you again to the Philippinnes, but to a completely different place. Before we went on a cruise form El Nido to Coron and to Siquijor – a black magic island. This time I will take you to Oslob. Oslob is on Cebu island. We went there to see whale sharks.The journey was very long – first we took the ferry, then a car to another harbour, after that a second ferry and late in the afternoon we got to Oslob. In Oslob I had a henna tattoo on my hand! Henna is a natural dye and people use it to make temporary tattoos. It stays only 2-3 weeks. I had a dragon on my hand and I loved it. The guy who was making a tattoo for me was also a painter. He sold us one of his drawings. Awesome, isn’t it? Then, we went to sleep early because next day we had to get up at 5 in the morning😦

Cześć! W tym poście znowu zabiorę Was na Filipiny, ale w zupełnie inne miejsce. Byliście już ze mną na dłuuugim rejsie z El Nido do Coron, na Siquijor – wyspie magów i czarownic, a teraz czas na Oslob. Oslob leży na wyspie Cebu. Pojechaliśmy tam obejrzeć rekiny wielorybie. Podróż była bardzo długa, bo najpierw płynęliśmy promem, później samochodem do innej przystani, a potem kolejnym promem. Dopiero późnym popołudniem dotarliśmy na miejsce. Tam namówiłem rodziców, żeby pozwolili mi zrobić sobie tatuaż z henny. Henna to taki naturalny barwnik z roślin, którym miejscowi robią tymczasowe tatuaże. Taki tatuaż trzyma się 2-3 tygodnie. Ja zrobiłem sobie smoka i strasznie mi się podobał! Facet, który robił mi tatuaż niesamowicie pięknie malował. Udało się nawet namówić go, żeby nam sprzedał swój rysunek, który namalował na jakiejś tekturze. Normalnie ich nie sprzedaje, bo to tylko wzory jego tatuaży, ale tak się uparliśmy, że oderwał go od ściany i nam dał. Zobaczcie jaki mega! Później jeszcze tylko zjedliśmy kolację – oczywiście ryby, ale za to magicznie kolorowe i poszliśmy wcześnie spać, bo następnego ranka musieliśmy wstać o piątej!😦

Next day we woke up at the sunrise and went to see the whale sharks. First we went to a small room were the crew told us the rules. They told us that we cannot touch them and even go closer than 5 meters. They also told us that whale sharks are the biggest fish and sharks in the world!!! Do you know that whale sharks have the thickest skin of all animals? It’s very interesting, isn’t it?

Wstaliśmy o wschodzie słońca i poszliśmy oglądać rekiny wielorybie. Najpierw, zabrali nas do takiego małego pokoju, gdzie była krótka odprawa i załoga przekazała nam wszystkie zasady. Mówili, że nie wolno dotykać rekinów ani zbliżać się do nich na mniej niż 5 metrów. Mówili też, że rekiny wielorybie to największe ryby świata!!! Wiecie, że mają też najgrubszą skórę ze wszystkich zwierząt? Niesamowite, co?

Then they gave us small canoes and we could go to the sea, where the whale sharks were. We went there, jumped into the water and started snorkeling. Soon, there were about 10 whale sharks around us!!! They were so beautiful – they had blueish skin with whiteish dots. It’s interesting because every whale shark has a different pattern of this dots. It is like their fingerprints – everyone is different. Whale sharks are about 12 meters long but the biggest ever seen was about 18 meters long!!! Can you imagine?

Następnie wsadzili nas na takie małe łódki i mogliśmy wypłynąć w morze, tam, gdzie były rekiny. Popłynęliśmy i wskoczyliśmy do wody, żeby posnorkelować. Wkrótce, zobaczyliśmy około 10 rekinów wielorybich wokół nas!!! Były przepiękne – miały błękitnawą skórę i białawe plamki. Bardzo ciekawe jest to, że każdy rekin wielorybi ma inny układ plamek. Tak jak nie ma dwóch ludzi, którzy mieliby takie same linie papilarne, tak nie ma też dwóch rekinów wielorybich, które miałyby taki sam układ plamek! Super, co nie?  Te rekiny są ogromne – mają około 12 metrów długości, a największy widziany kiedykolwiek miał aż 18 metrów! Wyobrażasz to sobie?

We swam with whale sharks for about one hour and it was amazing. But one moment was a little scary, too. I was snorkeling, I turned around and saw a whale shark was swimming at me. I was so scared that I started swimming away but it was very hard because they move really quickly. Finally I did it, but I was really scared. I know that whale sharks are not dangerous to people, but I was scared that it could hit me by an accident or swallow me🙂 and I would die. They make a huge water whirl and was afraid that it will drag me. Whale sharks eat only plankton – they swallow big amounts of water, filter it and eat plankton which floats in the water. I really loved the whale sharks. They were so huge! I have never seen anything so big!

Pływaliśmy z nimi przez godzinę i to było niesamowite. Ale w pewnej chwili nawet trochę straszne. Snorkelowałem sobie, obróciłem się i nagle zobaczyłem jak rekin wielorybi płynie prosto na mnie! Przestraszyłem się i zacząłem uciekać, ale to nie było proste, bo one poruszają się całkiem szybko. Wreszcie mi się udało, ale miałem trochę stracha. Wiem, że one nie są niebezpieczne dla ludzi, ale bałem się, że może mnie przypadkiem uderzyć albo połknąć🙂 i umrę. Rekiny wielorybie jedzą tylko plankton – połykają wielkie ilości wody, filtrują ją i wypluwają zjadając tylko plankton, który w tej wodzie pływa. Połykając wodę otwierają baaaardzo szeroko pysk i jak zaczynają zasysać, to robi się takie ogromy lej wodny! No ja to spokojnie w całości zmieściłbym się w tym leju🙂 Dlatego trochę się zestrachałem, jak tuż obok mnie rozwarła się taka paszcza! Machałem rękami i nogami, żeby odpłynąć od tej wielkiej zasysającej dziury😉 Ale i tak bardzo mi się tam podobało. Te rekiny były tak niesamowicie ogromne – nigdy nie widziałem tak wielkiego stwora! 

I forgot to tell you one important thing. When we were watching the whale sharks we saw that people on the boats feed them. I was not happy about it😦 It’s not good for them. The whale sharks think that wherever they go they will have something to eat and it is not true. Probably, the locals do it, because when they feed them, whale sharks come close to the town and they can show them to tourists. But I would prefer if they didn’t feed them. The locals say that they care about the whale sharks and they tell tourists not to touch them or get to close. But I am not sure if it is always like this. One day I hope to see the whalesharks somewhere in the ocean. I would love that…

Aha, zapomniałem powiedzieć o jednej ważnej rzeczy. Kiedy oglądaliśmy rekiny wielorybie zobaczyliśmy, że ludzie z łódek je karmią. I to nam się nie podobało😦 To nie jest dla nich dobre. Potem taki rekin wielorybi myśli sobie, że gdzie by nie popłynął, to przy ludziach zawsze znajdzie jedzenie. A to nieprawda. Lokalsi karmią je, żeby rekiny przypływały blisko do miasteczka i w ten sposób zarabiają na turystach, którzy chcą je obejrzeć. Ale wolałbym, żeby ich nie karmili, bo one się uzależniają. Miejscowi co prawda starają się dbać o to, żeby nikt rekinów nie dotykał, nie zbliżał się za bardzo, ale jakoś nie wierzę, że zawsze to się udaje…   Kiedyś może uda mi się je zobaczyć gdzieś na oceanie. Chciałbym tak…

Siquijor – motorbiking on ‘witch island’

Comments 18 Standard
IMG_8086

Today I want to take you to amazing Siquijor island. And it is really magical😉

Dziś chcę Was zabrać na niezwykłą wyspę Siquijor. A jest tam naprawdę magicznie😉

Continue reading

Underwater forests

Comments 15 Standard
IMG_6847

Hi ! In my last post Finding NEMO in the Philippines I told you about the first part of our cruise from El Nido to Coron. Now it’s time for the second part.

Cześć! W ostatnim poście Finding NEMO in the Philippines pisałem o pierwszej części naszego rejsu z El Nido do Coron. Teraz czas na część drugą!

Continue reading

Finding NEMO in the Philippines

Comments 11 Standard
IMG_6620

Hi! Today I want to tell you about the Philippines. This is a country of many, many islands. Each of them is different.

Cześć! Dziś opowiem Wam o Filipinach. To kraj wielu, wielu wysp, a każda z nich jest inna.

Continue reading

The city of children – Dubai part II

Comments 22 Standard
20160218_194956

Hi!  I already told you about Dubai in my last post Dubai – a trip to the future!!!  Today I will tell you about the best attractions for kids in Dubai.

Cześć! Opowiadałem Wam już o Dubaju w ostatnim poście Dubai – a trip to the future!!!. Dziś opowiem Wam o najlepszych atrakcjach dla dzieci.

Continue reading